Jak ja Cię rozumiem Silencia, nawet nie wiesz jak bardzo. Zobaczyłam to zdjęcie...jakby kawałek mnie.
Jak sobie z tym radzę? Przed imprezą, na wieczór pudruję się, nawet szyję i dekold (ale nie tak, żeby widać było tą tapetę), na spotkania zawodowe w dzień trochę pudru, na szyję mało i golf. Nawet mój mąż ostatnio mówił, że już dawno nie widział u mnie tych plam, a ja je po prostu dobrze kamufluję.
Poza tym, żeby oszczędzić Ci wydatków na kosmetyki, wypróbowałam chyba wszystkie, bo wałkuję ten temat od dwóch lat, najlepszy jest krem LIERAC Apaisance - jest drogi, bo w internecie kosztuje ok.90 zł, ma zapach jak dla starej baby, ale idzie się przyzwyczaić, ma pompkę i jest bardzo wydajny. Od jakiegoś czasu smaruję nim samą twarz, bo żal mi było go na szyję i dekold i zauważyłam, że te plamy nie pojawiają mi się na twarzy. Dobra jest maseczka Dax Cosmetics Perfecta do cery naczynkowej, tania bardzo, ale nie stosuję jej systematycznie i myślę, że dlatego mam te plamy. Fajne też są kremy z Flosleku - szczególnie krem półtłusty do skóry z problemami naczyniowymi.
Poczytaj jak chcesz o serii kosmetyków Rosakalm - Plante system. Używam z tej serii jeden kremu, płyn micelarny do demakijażu i w zeszłym roku łykałam z tej serii kapsułki z witaminami, specjalnie dla takich jak my. Miałam wrażenie, że wtedy mniej mi wychodziły te plamy, ale jeszcze raz musiałabym to sprawdzić.
Lekarze gówno wiedzą na ten temat, wymyślają tylko i eksperymentują. Ostatnio byłam u rodzinnej, rozebrałam się, oczywiście plamy, a ona do mnie: a co to? Jakieś uczulenie? Tysiące ludzi do niej przychodzi, a ona niby to pierwszy raz widzi, nie wierzę. Nawet nie rozwijałam tematu, powiedziałam, że to na tle nerwowym.
Robiłam też sobie takie zabiegi kosmetyczne, ale to może nikogo nie interesować, może kiedy indziej. Pozdrawiam i głowa do góry.
HEJ!!!
mam to samo, czerwone plamy ktore doprowadzaja mnie do szału!! mam 25 lat, nasilily sie chyba od 2 lat, ale wiem ze w liceum tez je mialam ale jakos sie tym nie przejmowalam, nosilam bluzki bez dekoltow, wiec moze dlatego nie wiedzialam o nich? na studiach to sie nasililo i teraz jest tak, ze w stresujacej sytuacji dekolt pali mnie jak żywy ogien!! i mysle sobie wtedy " jezu na pewno mam caly czerwony dekolt i szyje" i jak jakas osoba spojrzy na moj dekolt i potem mi w oczy to wiem, ze jest strasznie i powiem wam, ze wlasnie tego nienawidze najbardziej, jak ktos mi patrzy na dekolt i robi wielkie oczy, to mnie tak na prawde wyprowadza z rownowagi, no bo co z tego ze mamy te plamy, niech one sobie sa, ale niech ludzie, ktorzy to widza nie robia z tego tragedi, bo tak na prawde to oni wszystko nakrecaja, swoimi pytaniami " rany do ty masz?? co to jest??" mysle ze caly problem lezy w naszych glowach i pewnie psychoterapia moglaby cos zdzialac, na razie jest zima, nie nosze bluzek z dekoltem wiec nie ma praoblemu, choc ostatnio zauwazylam ze one na szyje wlaża wiec nawet zwykle bluzki juz nie starczaja:( u mnie wyglada to dokladnie tak jak u silenci!! DO BOJU!! MUSIMY TO ZWALCZYC!!
aha u mnie alkohol nie powoduje plam, co mnie troche dziwi bo jak tu czytam to zazwyczaj idzie w parze... no ale z tego to chyba moge sie cieszyc;)
czesc!Własnie wróciłam z pracy,kolejna sytuacja spowodowala ze znów pojawiły sie plamy.Czasami jest mi naprawde ciezko.przeczytalam wszystkie odpowiedzi i wiem jak wyleczyc sie z tej przypadlosci!Musimy stac sie silnymi,bezwzglednymi ludzmi.Jestesmy zbyt wrazliwi,nerwowi i nadpobudliwi.Mysle ze nie ma na to lekarstwa!To my musimy sami sie wyleczyc.Kosmetyki tylko zamaskuja problem na chwile.Zauwazcie ze kazdy z nas przezył na pewno jakies stresujace przezycie w dziecinstwiei młodosci,i ta powtarzajaca sie sytuacja ze zwracaniem na nas powszechnej uwagi!!!Skad ja to znam!pozdrawiam wszystkich serdecznie!
Cześć dziewczyny. Mam ten sam problem. Kiedy jestem w stresującej sytuacji, wypije alkohol, jestem w w zadymionym pomieszczeniu, pojawiają mi się plamy całym dekolcie, na początku są pojedyncze, a później przeradzają się w jedna wielka plamę sięgającą do szyi
Myślę że może to być wywołane na tle nerwowym.
Również jestem osobą bardzo wrażliwą, chyba nie pewną siebie, ale nie mam jakiś większych problemów z nawiązywaniem kontaktów czy wstydliwością. Od dziecka w sytuacjach stresowych pociły mi się ręce. Problem z plamami zauważyłam w liceum, teraz jestem na 3 roku studiów i wydaje mi się że jest coraz gorzej. Boję się że plamy zaczną pojawiać mi się na twarzy.
Również mam lekką nadwagę wiec szczupłość chyba nie ma tu nic do rzeczy.
To musi mieć związek z naszą naturą
Witam!
Ja również mam ten sam problem. Plamy na twarzy, szyji i dekolcie zawsze kiedy się zdenerwuję, zestresuję albo czymś podekscytuję. Owszem jestem wrażliwa, ale zawsze byłam pewna siebie. Łatwo nawiązuje kontakty i rozmowa z ludźmi nie sprawia mi problemów, a mimo to plamy się pojawiają. Szukałam wszelkich informacji na ten temat i zawsze to samo - nie ma na to sposobu! :/ Zawsze nosiłam bluzki z dużym dekoltem, a teraz nosze golfy. Znajomi mówią, że to do mnie nie podobne. W pracy czasami jest bardzo gorąco i po prostu nie wyrabiam. Najgorzej kiedy ktoś zapyta; co ci jest? wtedy wolałabym się zapaść pod ziemię. Na solarium chodzę regularnie, ale to nie likwiduje problemu. Jak idę na jakąś imprezę i musze mieć dekolt, to nakładam na niego podkład i puder. To pomaga, plam nie widać i czuje się bardziej pewnie psychicznie. Ale to nie jest rozwiązanie na codzień. Mam 24 lata, za 4 miesiące bronię magistra, już mi się to śni po nocach. Co ja na siebie założę, żeby tego nie było widać w środku czerwca? Dziewczyny wymyślmy coś błagam!!!
u mnie ostatnio jest jakis gorszy okres, co dzien sie denerwuje i jestem cala poplamiona:( tez mysle juz o tym ze niedlugo bedzie lato i trzeba bedzie nosic jakies bluzki z dekoltami i wtedy bedzie wszystko widac, przeraza mnie to, wydaje mi sie ze jest coraz gorzej.. nie wiem jak na to zaradzic, mysle ze tu moze tylko pomoc psycholog albo psychiatra i czasem nawet sobie mysle ze chyba pojde bo po co sie tak meczyc, trzeba to zwalczyc, a przyczyna lezy w glowie...
a jeszcze mam takie pytanie do Was czy tez tak macie???
otoz jak sie zdenerwuje i czuje ze mnie pali dekolt, mysle sobie juz sa plamy i jak moge(np jest to w domu) to ide do lustra zobaczyc te plamy i czasem jest tak ze one sa a czasem ich nie ma, a zawsze dekolt pali mnie tak samo mocno, wiecie moze od czego to zalezy?? ja juz powoli mam fobie na tym punkcie, ale ciekawe dlaczego one raz sie pojawiaja raz nie...
a jeszcze mam takie pytanie do Was czy tez tak macie???
otoz jak sie zdenerwuje i czuje ze mnie pali dekolt, mysle sobie juz sa plamy i jak moge(np jest to w domu) to ide do lustra zobaczyc te plamy i czasem jest tak ze one sa a czasem ich nie ma, a zawsze dekolt pali mnie tak samo mocno, wiecie moze od czego to zalezy?? ja juz powoli mam fobie na tym punkcie, ale ciekawe dlaczego one raz sie pojawiaja raz nie...
tak. dokładnie mam to samo. pali mnie dekolt lub czuje nieprzyjemne takie jakby swędzenie. raz właśnie myślałam że już mam plamy ale spojrzałam w lustro i także ich nie było.
Hej dziewczyny,witajcie w klubie:)Mam ślub w maju,na przymiarce sukni dwa miesiące temu wysypało mnie rekordowo-cały delkot,ramiona,plecy i twarz.Wyglądałam jak oblana wrzątkiem.Mam bardzo jasną karnację,więc możecie sobie wyobrazić,jak to się rzuca w oczy.Ale staram się nie przejmować aż tak bardzo.Nosze dekolty,bo te plamy po jakimś czasie znikają,więc jestem w stanie przeboleć tych kilkanaście minut czerwoności zamiast rezygnowac z ubierania się tak,jak chcę.
Byłam z tym u lekarza wiele lat temu-usłyszałam,że to na tle emocjonalnym,to się nazywa nawet jakoś-coś jakby ndwrażliwośc naczyń krwionośnych.Szczegolnie uciązliwe u osób o cienkiej skórze i jasnej karnacji.Dostałam wtedy jakieś uspokajające leki ziołowe,ale po nich nie było wcale lepiej.Teraz nic nie zażywam.Z doświadczenia wiem,że bez sensu jest faszerować się chemią skoro problem siedzi w głowie.
Zauważam,że latem na lekko opalonej skórze znacznie mniej to widać,słońce wpływa zresztą pozytywnie na naczynia krwionośne i rozgrzewając skórę łagodzi tego typu dolegliwości.Zimą problem się nasila naskutek gwałtownych wahań temperatury-wystarczy wejść do ciepłego pomieszczenia z ulicy i już czerwienieje skóra,bo pod wpływem wahań temperatury naczynia krwionośne kurczą się i rozkurczają.Dlatego polecam wizytę w solarium raz na jakiś czas,tylko nie na najmocniejsze lampy,na kilka minut zaledwie i koniecznie z kremem ochronnym.
Im bardziej się na tym koncentrujemy,tym gorzej wygląda sytuacja.Trzeba się zdystansować do problemu,nie widzę innego wyjścia.No i polecam magnez-działa dobroczynnie na układ nerwowy,podobno naprawde działa-takie mam informacje od koleżanek,które borykają się z podobnym probleme.Jedna tabletka dziennie i po jakimś czasie widać poprawę.Poczytajcie zresztą o właściwościach magnezu-jak nie chcecie w tabletkach to jedzcie migdały,mają go sporo.No i powiedzcie sobie,że to przecież nic takiego,a że ktoś się przez chwilę popatrzy na was to co z tego?Jak wyskoczą mi plamy ale staram się je zignorować to znacznie szybciej znikają.Żyję normalnie z tym,a w liceum była to zmora i udręka numer jeden.Dzisiaj prawie o tym nie myślę,tylko przy okazjiz zbliżającego się ślubu troszkę się martwię:)Ale czuję,że będzie dobrze.Dziewczyny,naprawdę,wszystko jest kwestią Waszego podejścia-jak się nauczycie w sytuacjach stresowych nie myslec o tych cholernych plamach to będzie lepiej.Pozdrawiam i nie traćcie czasu na szukanie w tym jakichś schorzeń-może u niektórych to jest objaw jakiejś choroby,ale w większości przypadków chodzi o emocje.Nie faszerujcie się też lekami-nie tędy droga.Ewentualnie jest to tylko jakiś rodzaj placebo-jak uwierzysz,że Ci pomaga to pomoże.Juz lepiej jeść migdały
Cześć.
Tak czytam to forum i zwróciłam uwagę, że wszystkie przeważnie macie 25 lat. Mam tyle samo i mam ten sam problem, w sytuacji stresującej pojawiają mi się okropne czerwone plamy na twarzy, szyi, dekolcie czasem nawet na plecach jest to okropne! Wczoraj np. miałam egzamin po zakończeniu zrobiłam się cała w plamach to było okropne i te spojrzenia, i domysły, co jej się stało? To jest okropne! Pytałam lekarza czy są na to jakieś leki, powiedział mi ze przejdzie mi to jak urodzę pierwsze dziecko. Czyżby był to wstyd odpowiedzialny za to? Więc może faktycznie nie ma, co szukać lekarstw tylko problem tkwi w naszej głowie, musimy stać się twarde i nie przejmować się jakimiś plamami. Wiem, że to jest trudne, bo sama mam ten problem, ale jak inaczej do tego podejść. Musimy nauczyć panować się nad naszymi emocjami może w ten sposób to pokonamy. I cieszę się ze nie jestem sama, bo w moim otoczeniu nie spotkałam takiej plamiastej osoby jak ja, co tym bardziej doprowadzało mnie do szału. Dziś wiem i postaram się z tym walczyć tzn. sama ze sobą!!!
Musze z przykrością stwierdzić że mam ten sam problem, tylko chyba gorzej mi sie to objawia, ponieważ plam dostaje na twarzy i dokładnie wyglądam jak poparzona (szkoda ze na twarz nie można zakładać szalika ) Dodam ze mam 25 lat i zaczęło mnie to dręczyć od ok. pół roku. Wczesniej oczywiście tez mialam takie aktaki, ale pod silnym stresem (egazmin, obrona pracy) nawet na slubie nie mialam plam ani jednej. Dlatego nie wiem cholercia czym to jest spowodowane i jak mam to wyleczyć. Zaczynam popadac w depresje z tego powodu, unikam przyjęć, a o pracy nie wspomnę. Mam ochote nawet na sekunde nie wychodzic z mojego pokoju. Jestem sekretarką więc ja mam pierwszy kontakt z ludzmi, czesto wyjezdzam na jakies spotkania, a wtedy koszmar!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Musze jakoś to przezwyciężyć, tylko jak. Błagam dziewczyny co mam robić? Do jakiego lekarza sie wybrać? Jestem niskociśnieniowcem wiec ciśnienie nie wchodzi w gre. Błaagam zanim zamkną mnie w ośrodku dla chorych psychicznie. Pozdrawiam serdecznie - Kameleon
witam... wszystko co zostało tu napisane jest także moją przykrą przypadłością. Ja mam te plamki w chwilach lekkiego zdenerwowania, podniecenia, smiechu i zawsze wtedy kiedy o nich mysle. O dziwo musi to miec podłoże psychiczne bo wystarczy ze założe golf to nie pojawiają sie nawet w stanie wielkiego zdenerwowania a kiedy dekoldzik odsłoniety mam i mysle czy aby one....... to juz je mam. Pojawiaja sie w jednym miejscu na dekoldzie ...w tym własnie miejscu mam siateczke rozszerzonych naczynek i kiedy adrenalinka rosnie to ta siateczka robi sie widoczna. Uzywam dobrych kosmetyków (Avene - antirougeurs i diroseal a teraz testuje bioderme AR) ale wielkiej poprawy nie widac. Pozdrawiam wszystkie Plamowiczki.
Olu urodzilam dziecko i niestety ale chyba musze urodzic drugie bo zrobilo mi sie to po już po porodzie i to w duzej odleglosci czasowej, mój synek ma 5 lat, a wiec moze pora pomyslec o drugim. Heheh Smiechy śmiechami, ale to co nas spotkało jest naprawde uciążliwe w życiu. Myslalam nawet o zmianie pracy lub całkowitej rezygnacji z pracy, ale chyba to nie załatwi problemu gdyz problem bedzie sie nasilał. Nie umiem sobie z tym poradzic, a wizyta ow gabinecie takmnie stresuje ze na sama mysl robie sie jak salamandra. Chyba jednak trzeba przezywciezyc strach i zaczac od dermatologa, jak nie pomoze szukac pomocy dalej. Musi byc na to jakis zloty srodek, tak bynajmniej sobie to tlumacze, jestem chora i tyle. Bo to tak naprawde jest choroba, tylko jaka? Pozdrawiam.
myśle ze to nerwica i trzeba by sie leczyc u psychiatry niestety, jakas psychoterapia + leki może pomogłaby pokonać tą badziewna przypadłość, ja niestety nie moge sie zmusic by pojsc do psychiatry za to bardzo chce zapisac sie na joge, wiem ze to pomaga ludziom sie uspokoic, wyciszyc...
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach